Pani Irena, bełchatowianka o niezwykłym życiorysie, dołączyła do grona stulatków! Był tort, morze kwiatów i serdeczne życzenia, a przede wszystkim obecność najbliższych, którzy wspólnie z Jubilatką świętowali ten wyjątkowy moment.
Choć dziś swoje życie związała z Bełchatowem, los prowadził ją różnymi ścieżkami. Przez lata była związana z Grocholicami, a później wyjechała aż do Stanów Zjednoczonych. Ostatecznie jednak to rodzinne strony okazały się najbliższe jej sercu. To właśnie w Bełchatowie świętowała swoje setne urodziny, otoczona miłością i wdzięcznością bliskich.
Mimo imponującego wieku pani Irena zachwyca energią i samodzielnością. Wciąż gotuje, piecze ciasta i aktywnie spędza czas. Zapytana o receptę na długowieczność, z uśmiechem zdradza swój sekret:
- Ciężko pracowałam. A teraz to wie pani, już 22 lata jestem samotna, to sobie robię, co chcę. Mam malutkiego pieska i jest bardzo fajny. I żeby nie on, to ja bym nie dożyła tego wieku. A z nim to sobie pójdę na spacer, trochę do parku. Mam też przyjaciółki, takie ,,psiarki"… no to jest wszystko – wyznaje Jubilatka, Irena Wróblewski.
W dniu jubileuszu Panią Irenę odwiedziła wiceprezydent Bełchatowa Agnieszka Ludwiczak-Maszewska. Przekazała ona Jubilatce serdeczne życzenia, wręczyła kwiaty oraz pamiątkowy medal wybity z okazji 100. rocznicy odzyskania praw miejskich przez Bełchatów. Jubilatka otrzymała także list gratulacyjny od Prezydenta Miasta Bełchatowa Patryka Marjana.
„Sto lat życia to niezwykły jubileusz. Dowód siły, wytrwałości i niezwykłego ducha, które przez dekady inspirowały, a także wzbogacały Pani bliskich i otaczających Panią ludzi. (…) Dzisiejszy jubileusz to nie tylko święto Pani i Pani rodziny, ale także ważny moment dla całej naszej bełchatowskiej społeczności. Pani życie splata się z historią naszego miasta – była Pani świadkiem jego przemian, rozwoju i codziennych wydarzeń, które tworzyły jego współczesny obraz" – czytamy w liście prezydenta Patryka Marjana.
Historia Pani Ireny to opowieść o sile charakteru, pracowitości i radości czerpanej z codzienności. Jej energia, życzliwość i naturalna pogoda ducha są inspiracją dla młodszych pokoleń. Pokazuje, że szczęście często kryje się w prostych rzeczach – spacerze do parku, rozmowie z przyjaciółmi czy obecności wiernego czworonożnego towarzysza.
Setne urodziny Pani Ireny stały się pięknym przypomnieniem, że wiek to tylko liczba, a prawdziwa młodość tkwi w sercu. Do życzeń zdrowia, spokoju i kolejnych lat pełnych radości przyłącza się cała bełchatowska społeczność.
Foto: UM Bełchatów