Niecodzienny „interesant" pojawił się w środowe popołudnie w Komendzie Powiatowej Policji w Pabianicach. Tym razem jednak nie chodziło o zgłoszenie, dokumenty czy interwencję domową, lecz o… rannego ptaka. I to nie byle jakiego.
14 stycznia około godziny 15.30 do siedziby pabianickiej policji wszedł mężczyzna niosący kartonowe pudełko. W środku znajdował się czarny ptak, który - jak szybko się okazało - pilnie potrzebował pomocy.
35-latek znalazł zwierzę w zaroślach pomiędzy Tereninem a Pawlikowicami. Widząc, że ptak jest ranny i sam nie poradzi sobie w naturalnym środowisku, postanowił zareagować. Nie wiedząc jednak, do kogo się zwrócić, wybrał miejsce, gdzie pomoc jest zawsze pod ręką - komendę policji.
- Jak się okazało, 35-latek znalazł je w zaroślach pomiędzy Tereninem, a Pawlikowicami. Ponieważ było ranne, mężczyzna uznał, że bez jego pomocy nie przetrwa kolejnych dni. Zabrał je zatem ze sobą. Nie wiedząc co z nim zrobić, dostarczył je do siedziby stróżów prawa. Funkcjonariusze natychmiast zareagowali i zajęli się nietypowym „petentem" - mówi podkom. Agnieszka Jachimek, oficer prasowy KPP Pabianice.
Dyżurny szybko opanował sytuację i wezwał osobę odpowiedzialną za opiekę nad dzikimi zwierzętami. Wtedy wyszło na jaw, że skrzydlatym „gościem" był kormoran czarny - duży ptak związany ze środowiskiem wodno-lądowym, objęty w Polsce częściową ochroną gatunkową. Choć w określonych przypadkach możliwa jest ingerencja w jego populację, każdorazowo wymaga to odpowiednich decyzji i udziału właściwych służb.
Ranny kormoran został przetransportowany do kliniki weterynaryjnej w Konstantynowie Łódzkim, gdzie otrzymał fachową pomoc. Teraz wszystko wskazuje na to, że dzięki szybkiej reakcji człowieka i sprawnemu działaniu służb, ptak ma szansę wrócić do zdrowia.
- Ta sytuacja pokazuje, że właściwa reakcja i wrażliwość na los zwierząt mogą uratować życie. Policjanci przypominają, że w przypadku znalezienia rannego, dzikiego zwierzęcia warto powiadomić o tym odpowiednie służby, które zapewnią mu profesjonalną opiekę - podsumowuje podkom. Agnieszka Jachimek.
Choć historia może wywołać uśmiech, niesie ze sobą ważne przesłanie: empatia, odpowiedzialność i szybka reakcja mają realne znaczenie - niezależnie od tego, czy pomoc dotyczy człowieka, czy skrzydlatego mieszkańca okolicznych zarośli.