Kryminalni z pabianickiej komendy zatrzymali sprawcę kradzieży. 39-latek z zaparkowanego na posesji samochodu zabrał saszetkę z pieniędzmi i kilka wartościowych przedmiotów. Jego łupem padło m.in. 26 000 złotych, z których szybko zrobił użytek.
27 lutego, około godziny 16.00 policjanci otrzymali informację o kradzieży saszetki z pieniędzmi oraz kilku wartościowych przedmiotów. Do zdarzenia doszło na ulicy Partyzanckiej, gdzie złodziej wszedł na teren otwartej posesji i z samochodu osobowego zabrał pozostawione na siedzeniu mienie.
- Jego łupem padła wówczas gotówka o łącznej kwocie 26 000 złotych oraz okulary, notatnik i etui na pióro o wartości 3 550 złotych. Śledczy natychmiast zajęli się sprawą, zabezpieczyli ślady, przejrzeli nagrania z kamer monitoringów i wykonali szereg czynności zmierzających do ustalenia sprawcy tego przestępstwa. Kryminalni podjęli zintensyfikowane działania w terenie - mówi podkomisarz Agnieszka Jachimek, oficer prasowy KPP Pabianice.
Jak dodaje policjantka, determinacja i skrupulatna praca policjantów zaowocowała zatrzymaniem odpowiedzialnego za ten czyn mężczyzny. Okazał się nim 39-letni pabianiczanin. W rozmowie ze stróżami prawa przyznał się do kradzieży.
- Z jego relacji wynikało, że przechodził obok otwartej posesji, na której stał zaparkowany samochód. Wewnątrz pojazdu nikogo nie było, a na siedzeniu pasażera leżało kilka przedmiotów. Zabrał je z samochodu, a następnie wspólnie z partnerką udał się na zakupy. Za skradzione pieniądze kupił ubrania, zegarek, telefon komórkowy i alkohol. Oboje również skorzystali z usług hotelowych, gdzie wynajęli apartament. 39-latek część gotówki przeznaczył także na spłatę zadłużeń - dodaje podkomisarz Agnieszka Jachimek.
Funkcjonariusze odzyskali niemal 14 000 złotych, których mężczyzna zapewne nie zdążył jeszcze odpowiednio spożytkować. Do właściciela powróciło również utracone mienie. Sprawca przestępstwa usłyszał zarzut kradzieży.
Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Ponieważ okazał się osobą poszukiwaną przez Sąd Rejonowy w Zduńskiej Woli, po czynnościach trafił do aresztu śledczego.